Kierowcy hamują „na wszelki wypadek”. Jest prosty pomysł, ale resort zwleka
Senator Krzysztof Kwiatkowski proponuje zmianę oznakowania odcinkowego pomiaru prędkości. Chodzi o to, aby znak D-51a informował nie tylko o rozpoczęciu kontrolowanego odcinka, ale również jasno wskazywał obowiązującą prędkość. Rozwiązanie mogłoby być szczególnie istotne dla kierowców zawodowych, którzy na co dzień poruszają się po drogach objętych różnymi ograniczeniami.

Źródło: x.com/Kwiatkowski2011
Znak D-51a z dodatkową informacją?
Obecnie znak D-51a sygnalizuje kierowcy początek odcinkowego pomiaru prędkości. Sam w sobie nie podaje jednak, z jaką maksymalną prędkością można poruszać się na danym fragmencie drogi.
Według propozycji senatora sytuacja mogłaby się zmienić. Przy znaku informującym o rozpoczęciu pomiaru mogłaby znaleźć się wartość obowiązującego ograniczenia albo dodatkowe, mniejsze oznaczenie odpowiadające znakowi B-33.
Istotne byłoby również oznaczanie każdej zmiany limitu w trakcie trwania odcinkowego pomiaru. Dzięki temu kierowca miałby na bieżąco jasną informację, jaka prędkość obowiązuje na konkretnym fragmencie trasy.
Mniej gwałtownego hamowania przed kontrolą
Jednym z argumentów przemawiających za zmianą jest zachowanie kierowców zbliżających się do odcinkowego pomiaru. Część z nich, nie mając pewności co do obowiązującego limitu, może profilaktycznie mocno redukować prędkość.
Na drogach o dużym natężeniu ruchu, zwłaszcza na trasach szybkiego ruchu, takie nagłe zmiany prędkości mogą negatywnie wpływać na płynność jazdy. Dla kierowców zawodowych oznacza to również konieczność częstszego reagowania na nieprzewidywalne zachowania innych uczestników ruchu.
Jasna informacja o limicie już na początku kontrolowanego odcinka mogłaby ograniczyć sytuacje, w których kierowcy hamują „na wszelki wypadek”.
Problem różnych limitów dla ciężarówek i osobówek
Wprowadzenie dodatkowej informacji na znaku nie jest jednak całkowicie pozbawione problemów. Ministerstwo Infrastruktury wcześniej nie poparło podobnego pomysłu zgłaszanego przez posła Tomasza Głogowskiego.
Jedną z głównych wątpliwości są różne ograniczenia prędkości obowiązujące poszczególne kategorie pojazdów. Ten sam odcinek drogi może bowiem podlegać innym zasadom w przypadku samochodów osobowych, a innym w przypadku ciężarówek czy autobusów.
To szczególnie ważne z punktu widzenia transportu drogowego. Umieszczenie jednej wartości prędkości przy znaku D-51a mogłoby w niektórych przypadkach prowadzić do nieporozumień, jeśli nie uwzględniałaby ona ograniczeń dotyczących konkretnych rodzajów pojazdów.
Czy resort zdecyduje się na zmianę?
Na razie propozycja pozostaje na etapie postulatu. Ministerstwo Infrastruktury nie przedstawiło jeszcze stanowiska w sprawie pomysłu Krzysztofa Kwiatkowskiego. Resort analizuje jednak możliwe zmiany dotyczące wzorów niektórych znaków drogowych, w tym oznaczeń związanych z urządzeniami służącymi do kontroli prędkości.
Jeśli pomysł zostałby rozwinięty, kluczowe będzie znalezienie rozwiązania czytelnego zarówno dla kierowców samochodów osobowych, jak i zawodowych użytkowników dróg.
Dla branży transportowej najważniejsze pozostaje jedno: oznakowanie powinno pozwalać kierowcy szybko i jednoznacznie określić, jakie zasady obowiązują na kontrolowanym odcinku. Czy znak D-51a zostanie w przyszłości uzupełniony o informację dotyczącą limitu prędkości? O tym zdecydują dalsze analizy i stanowisko Ministerstwa Infrastruktury.